BLOG,  Motywacja

Gdy trudno podjąć decyzję…

Masz czasem tendencję do nadmiernego analizowania? Może opcji jest za dużo, albo trudno jest Ci ułożyć jakiś konkretny plan działania i mimo że wiesz czego docelowo chcesz to ilość rzeczy, która stoi na drodze wydaje się przytłaczająca? Wiem, że ja tak.
Niestety, zdarza się, że moja głowa zamiast skupić się na tym co tu i teraz wybiega w przyszłość. Wtedy następuje absolutny paraliż i panika wewnętrzna. I rozważanie wszystkich możliwości i wszystkich za i przeciw, a ponieważ zwykle najpierw widzę to co może się nie udać, to możecie sobie wyobrazić chaos jaki czasem hula po zakamarkach mojej duszy.
Zdarza mi się nawet złapać na tym, że przez godzinę analizowałam co należy zrobić w danej sytuacji i nie podjęłam żadnego działania. A po tej godzinie i tak nie jestem wcale bliższa podjęcia decyzji.

Brzmi znajomo?

Bez względu na to czy tak jak ja jesteś astrologicznym Bliźniakiem, który zawsze widzi dwie strony medalu (albo 20), czy po prostu boisz się podjąć decyzję ze względu na jej późniejsze konsekwencje, to czas się otrząsnąć. Niestety, ale spędzanie życia na analizowaniu i planowaniu nie prowadzi do niczego. Nie mówię, że istotnych rzeczy nie należy przemyśleć i zaplanować. Zdrowy rozsądek jak najbardziej przydaje się przy podejmowaniu decyzji. Jednak planowanie i rozmyślanie przez dni, miesiące, a czasem nawet lata (!) nie prowadzi do żadnych rezultatów. Poza kolejnym atakiem paniki i kompletnym przytłoczeniem. A ponieważ umysł lubi płatać nam figle, to możesz być pewien, że nie dość że wciąż nie wiesz co zrobić to w dodatku zaczniesz obwiniać się za to, że straciłeś mnóstwo czasu szukając odpowiedzi.
Podjęcie decyzji jest dopiero pierwszym krokiem w drodze do spełnienia wizji czy planu. Bez podjęcia akcji, decyzja jest nic nie warta.
Nie musisz w momencie podejmowania decyzji mieć odpowiedzi na wszystkie pytania, które powstaną po drodze. Nie musisz już teraz rozwiązywać problemów, które jeszcze nie powstały i martwić się o to co się stanie jeśli xyz. To co musisz to ruszyć z miejsca i zadecydować.
Jasność umysłu przychodzi dzięki podjęciu działania, a nie przed nim. W tym tkwi cały sekret. Droga do sukcesu czy też satysfakcji nie jest prostą ścieżką wyłożoną marmurem z szampanem i fontanną czekolady czekającymi po przejściu każdych 100 metrów.
Bywają momenty w których jest pod górę, a także takie, gdy ścieżkę musisz wyznaczyć sam. Albo dotrzesz do urwiska i będziesz musiał zbudować most. Będą też momenty, gdy będzie cudownie i łatwo.
Nic jednak się nie stanie jeśli nie zaczniesz działać.

JAK PRZESTAĆ NADMIERNIE WSZYSTKO ANALIZOWAĆ I ZACZĄĆ DZIAŁAĆ?

1. Naucz się szybko podejmować decyzje

Jeśli łapiesz się na tym, że poświęcasz dużo czasu na rozmyślanie, a masz wrażenie, że niewiele z tego wynika jest duża szansa, że pozwalasz sobie na prokrastynację również w innych dziedzinach życia. Naucz się szybkiego podejmowania decyzji (ufania swojemu pierwszemu instynktowi) i od razu przejdź do ich realizacji. Zacznij od małych rzeczy tj. wybór ubrania, wybór dania w restauracji, wybór filmu, który obejrzysz wieczorem. Powoli przejdź to większych rzeczy jak np. postanowienie, że będziesz uprawiać jogę raz w tygodniu przez miesiąc albo czy umówisz się ze znajomymi na wieczór planszówek. Rzecz w tym, że jak podejmiesz decyzję nie możesz jej zmienić. Musisz zrobić to co zadecydowałeś bez rozważania czy masz na to teraz ochotę, czy nie (nie ważne czy będzie wtedy za zimno, albo czy może jednak sukienka w groszki ładniej by komponowała się z tymi butami). Chodzi o to, aby nauczyć umysł szybkiej reakcji i nie pozwolić mu na zbędne zastanawianie się, które często niewiele wnosi.

2. Poznaj swój umysł

Twój umysł nie jest twoim wrogiem, choć może się tak czasem wydawać. Jego funkcją jest chronienie nas przed niebezpieczeństwem. A to, że nowe sytuacje są identyfikowane jako coś nieznanego czyli niebezpiecznego to już inna sprawa. Czasem trzeba go potraktować jak małe dziecko, którym należy się zaopiekować, ale mimo wszystko robić swoje. Ważne jest, aby nauczyć się rozpoznawać kiedy strach i paplanina w głowie mają faktycznie uzasadnienie, a kiedy próbują utrzymać cię w miejscu. Może i masz dość słuchania o strefie komfortu, ale prawda jest taka, że nasze umysły uwielbiają być w strefie komfortu, bo tu jest cieplutko, milutko i bezpiecznie (według nich), a przede wszystkim nawet jak tak milutko nie jest to przynajmniej jest znajomo, a to lepiej niż nowo i niebezpiecznie. Trochę mi to przypomina moment, gdy dziecko idzie do przedszkola i odprawia cyrk nie z tej ziemi, że rodzice chcą je zostawić w tym strasznym miejscu. Jak już wyleje morze łez to okazuje się, że całkiem fajnie można się bawić w tym niezwykłym świecie, w którym przecież wciąż rządzi dorosły (czyli Ty). I tak codziennie przez jakiś czas, dyskomfort i łzy, a potem niezła zabawa, aż w końcu strefa komfortu poszerza się również o to przedszkole i już właściwie nie wiadomo o co był ten cały krzyk.
Naucz się rozpoznawać pułapki swojego umysłu i stań się dorosłym, który wprowadza do niego ład.

3. Poruszaj się

Czasem mam wrażenie, że ruch jest lekarstwem na wszystko. Zauważyłam już, że mój umysł jest niespokojny i znacznie głośniej krzyczy i tupie nóżkami, kiedy nie poświęcę czasu na sport. Gdy regularnie się ruszam, jestem znacznie bardziej decyzyjna i szczęśliwa.
Nie zawsze tak było.
Nigdy nie byłam sportowym dzieckiem, ani nastolatką – spytajcie kogo chcecie. Dopiero, gdy wymyśliłam sobie, że będę się odchudzać, zaczęłam szukać ruchu. Z początku ruch był sposobem na schudnięcie (walkę z ciałem), z czasem pokochałam uczucie, które mi daje i stał się lekarstwem (dla duszy, ciała i umysłu). Po całodziennym siedzeniu polecam wziąć się w garść i pójść chociaż na spacer. Naprawdę, gdy jestem bardzo zmęczona, często jest to wina tego, że absolutnie nic nie zrobiłam dla mojego ciała, a jedynie siedziałam cały dzień przed ekranem.
Nasze ciała są stworzone do tego, aby być w ruchu. Zanim pojawiły się udogodnienia, ludzie ruszali się znacznie więcej. Chodzili piechotą, wypełniali obowiązki domowe, pracowali fizycznie, robili więcej rzeczy sami – własnymi rękami. Nie mówię wcale, żeby teraz porzucić samochody, pralki i komputery. Pomyśl, że dzięki tym udogodnieniom możesz znaleźć sposób na ruch jaki lubisz – a nie koniecznie wykonywać nużące czynności. Bez względu czy jest to tenis, jazda konna, joga, treningi na YouTube czy taniec – zachęcam do znalezienia własnego sposobu na ruch. To naprawdę skuteczna metoda na pozbycie się stresu, wyciszenie umysłu i świetne samopoczucie. A zmiana wyglądu jest tutaj wartością dodaną!

4. Zrób listę

Gdy trudno Ci ogarnąć umysłem ilość spraw, która jest do załatwienia, aby coś mogło się wydarzyć, albo nie wiesz od czego zacząć przygotowania – zrób listę. Nie w głowie. Na kartce, albo w notatniku w telefonie (choć polecam na kartce). Jest coś niezwykłego w przelaniu na papier swojego planu – dzięki temu nabiera on kształtu. Nie musi już siedzieć i zaprzątać miejsca w głowie. Łatwiej jest obiektywnie spojrzeć na listę rzeczy, lub pomysłów i stwierdzić, które są najważniejsze, a które mniej. Które muszą zostać zrobione w pierwszej kolejności, a które są zupełnie zbędne.
Nawet jeśli wydaje Ci się, że nie masz nic co mógłbyś zapisać – weź kartkę i wyrzuć z głowy wszystko co Ci przyjdzie na myśl. To na pewno pomoże rzucić trochę światła na sytuację.

5. Pozwól sobie odpocząć

Jeśli już naprawdę nie wiesz co robić i nic nie pomaga – daj sobie czas. Nie na zastanawianie się, ale na to by w ogóle nie myśleć o temacie. Wyznacz sobie czas na odpoczynek od decyzji i po prostu pozwól życiu płynąć. Rób to co trzeba i to co przyjemne. Wyznacz sobie ile czasu poświęcisz na odpoczynek. Może to być np. tydzień. Po tygodniu wróć do pytania i zobacz co przyjdzie. Najlepiej z kartką i długopisem w ręce😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *